|
Kto chce, niech wierzy, kto nie chce, niech nie wierzy, ale historia gminy Strachówka jest naprawdę barwna i interesująca. Straszowa Łąka - legenda i historia gminy Strachówka Osada Strachówka powstała prawdopodobnie za panowania księcia Konrada Mazowieckiego, pana na Mazowszu i Rusi (1220-1240). Pierwsze wzmianki historyczne podaje Jędrzej Święcicki, autor dzieła: „Prastary opis Mazowsza” oraz lustracja Województwa Mazowieckiego, które mówią: „...Wieś Strachówka do starostwa kamienieckiego należy: ma pola trójne, grunt średni, włok wszystkich siedemnaście, na których dwudziestu trzech kmieci siedzi i jeden karczmarz.”
Wieś powstała przy prastarym trakcie kupieckim, znanym już w XIII wieku, który prowadził z Warszawy do miasta Ciechanowca i dalej na północ. Tędy, od dawien dawna, wśród wielkich niebezpieczeństw, przedzierali się przez rozległe puszcze woje i kupcy ledwo co przetartym szlakiem. Lasy i bory rosły tu ogromne. Pokrywały one ziemie położone na południe od Wisły, ku rzece Bug na zachodzie i północy, poza Liwiec na północny-wschód. Wielka Nizina Mazowiecka bez żadnych w tym miejscu wzniesień, pokryta była siecią rzek, rzeczułek, strumieni, które z trudem płynęły przez teren płaski, wśród gęstego poszycia leśnego, rozlewając szeroko swe leniwe wody, z których tworzyły się moczary, grzęzawiska i bagna. Topiły się w nich woły, konie, bydło na targi pędzone, a nawet ginęli często ludzie. Oparczyska, groźne mateczniki, nieprzeniknione gąszcze były schroniskiem dla dzikiego zwierza, dla potężnych turów i żubrów, wspaniałych łosi i jeleni, niedźwiedzi, drapieżnych rysi i wilków. Tam też często ukrywali się ludzie wyjęci spod prawa. A już najgorszymi ze wszystkiego były wszelkiego rodzaj czarty, duchy złośliwe i zdradliwe chochliki, które wołaniem swoim i pojękiwaniem, wodziły przejezdnych na manowce i wpędzały bydło na topieliska. Strachów było bardzo wiele i to pod różnymi postaciami. Dlatego kupcy, a nawet i woje nie zdążali tędy samotnie, ale zawsze w kilku lub w kilkanaście wozów, w otoczeniu pochołków zbrojnych, jako że o przygodę nie było trudno. Niejeden śmiałek w bagnach się utopił, niejeden z rąk zbójców całkiem goły wyszedł. Każdy kto tędy przejeżdżał, więcej niż łotrzyków, strachów się obawiał. Czyhały one wszędzie, wodziły na pokuszenie i nawet znak krzyża nie zawsze przed nimi człeka mógł obronić. „Wystrzegaj się strachów”, „uważaj na strachy”, dawało się słyszeć wzajemne ostrzeganie, gdy ktoś tędy miał przejechać. Spodobało się to zawołanie ludziskom, różnego rodzaju kupcom, wojom, bartnikom, myśliwym i smolarzom, a miejsca te tak bardzo niebezpieczne Strachowem nazwali, a że podobne miano i inna miejscowość nad Liwcem miała, przeto Strachówką ją nazwano. I tak już owa nazwa do dnia dzisiejszego pozostała. Kto chce niech wierzy, kto chce niech nie wierzy, ale strachy i czorty różne po bagnach błądzące i na pokuszenie ludzi wiodące, jeszcze ludzie i sto lat temu widywali. Legenda niniejsza jest zasłyszana od najstarszych mieszkańców tej wsi. Zatem, kto chce niech wierzy...”
Cały artykuł czytaj: Wieści Podwarszawskie 2 lipca 2006 nr 26 (791) |